PAN STASZEK

Gdybym tylko wreszcie mógł być sam. Ciągle tylko ni, oni, oni. Tłuczenie garnków. Klapanie kapci. Od lat tych samych. Nawet gdy się znoszą, to kupują nowe. Żeby tylko świdrować mi w głowie tym klapaniem. Tym ciągnięciem podeszwy. Strzykaniem zębami. Zatrzymywaniem się w połowie pokoju. Skrzypienie, szum, duszenie się, pisk. Ciągle to samo, ciągle to samo. Nie mogę się skupić. Gdybym tylko mógł się skupić. Gdybym tylko miał chwilę spokoju. Mógłbym rozwinąć możliwości, mógłbym o wiele więcej. Gdyby nie oni. Stoją na straży. Żebym nie był kimś, kim miałem być, żebym tylko nie pokazał tego, co potrafię. Moje przeznaczenie jest gdzieś indziej. Na pewno nie jest tu. Jest tam. Gdzieś tam. Jest tam daleko.
Miłość to głupota. Zrozumienie. Zrozumienie z drugim człowiekiem. Żeby ktoś wreszcie zrozumiał. Zobaczył, że jestem człowiekiem. Nie tym cielskiem. Nie skorupą. Formą. Maską. Aktorem. Personą. Nikim. Clownem. Człowiekiem. Ale nie. Tylko to ciamkanie. Rozpaczliwe lgnięcie ciała do ciała, które ośmiesza rozum. Unieważnia zrozumienie.
Panowie, panowie, przestańmy. Przepraszam. I panie. Oczywiście. Już się poprawiłem. Przestańmy. uporządkujmy fakty!
Nikt nie wie, jaka jest prawda, a ja wiem.
Liczę każdy dzień. Sprawdzam wszystkie dane. Nie da się oszukać kogoś, kto wnikliwie analizuje dane. Niczego przed nami nie ukrywają, bo wiedzą, że większość i tak nie będzie niczego szukać.
Ten świat się kończy. Wiem to. Opowiadają wersję prawdy dla gawiedzi, ale ja się nie poddaję. Uczę się budować łodzie ratunkowe z patyków, nici z plastikowych butelek i folii spożywczej.
Śmieci, śmieci, śmieci. To jedyne co zostało po starym świecie. Wszystko inne przeminęło. Na śmieciach przetrwamy.
Podśpiewuje sobie.
Tak, tak, tak, tak. Nikt mnie nie słucha. Nikt nie słucha staruchów. A gdy wody podejdą pod okna, ja wypłynę moją łodzią daleko.
Tak, tak, tak, tak.
Oni ciągle chcą wiedzieć, jak będzie.
Ciągle jak.
A to najgłupsze pytanie, jakie można zadać.
Po co pytać, jak będzie, skoro nie wiemy, czy będzie. Nie wiemy nawet, czy jest.
Po katastrofie dzieją się dziwne rzeczy z czasem. Ludzie nie chcą tego widzieć, ale ja wiem. Można go modelować. Stał się bardziej plastyczny. Jakby rzeczywistość się zachłystywała i wypluwała czasowe pętle. Nie, nie, nie. Nie zwariowałem. Sami zobaczcie.
Podśpiewuje sobie.
Tak, tak, tak, tak. Nikt mnie nie słucha. Nikt nie słucha staruchów. A gdy wody podejdą pod okna, ja wypłynę moją łodzią daleko.
Tak, tak, tak, tak.
Oni ciągle chcą wiedzieć, jak będzie.
Ciągle jak.
A to najgłupsze pytanie, jakie można zadać.
Po co pytać, jak będzie, skoro nie wiemy, czy będzie. Nie wiemy nawet, czy jest.
Po katastrofie dzieją się dziwne rzeczy z czasem. Nikt tego nie widzi oprócz mnie. Mogę go modelować. Stał się bardziej plastyczny. Jakby rzeczywistość się zachłystywała i wypluwała czasowe pętle.
Widzieliście? Mało tego. Za każdym razem jest jakaś ryska. Rozumiecie? Możecie sobie powtórzyć nagranie. Widzicie? Kilka słów, czasem głębszy sens. Nie zauważyliście? Możecie sobie potem przewinąć. Ja już wiem. Wychwytuję te rzeczy. Wystarczy, że zacznę udawać, że się cofam, a cała rzeczywistość dostosowuje się do mnie. Do mnie, rozumiecie? Rzeczywistość nie stawia już takiego oporu. Oczywiście to działa tylko chwilami i tylko na jedną, dwie minuty, ale jestem przekonany, że gdy skonstruuję odpowiednie narzędzia, to będę w stanie ten czas wydłużyć nawet kilkukrotnie. Co? Że co?! Że to mało? Co wy tam wiecie? A cobyście chcieli. Żebym katastrofę cofnął? Jaką katastrofę? Przestańcie gadać o katastrofie.
Jesteście naukowcami. To ewolucja! Nie możecie ciągle opowiadać tych bzdur z telewizji.
Świat się zmienia, a wy jesteście ślepi. Ci ludzie umrą, ja umrę, wy umrzecie, a wiecie, co pozostanie po nas? To, co zrobimy z tym, z czym teraz się stykamy. Zmienia się natura rzeczywistości. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to, to… No to wtedy właśnie może czekać nas katastrofa. Nie zdążymy się dostosować.
Dlaczego się wyłączacie? Widzę, że się wyłączacie. Nowy człowiek nadchodzi. Nowy człowiek. Musimy się z tym pogodzić. Jak zwierzęta godzą się ze swoją śmiercią.
Dlaczego nie chcecie zrozumieć?